Przed pierwszym gwizdkiem jasne było, że aby w dalszym ciągu liczyć się w walce o o pozostanie w ekstraklasie, należało zapunktować. Najlepiej za trzy. Ewentualny wynik remisowy, co prawda nie do końca zadowalałby sympatyków, lecz nie przekreśliłby jeszcze szans na happy end. Dziś niestety wydarzył się najgorszy z możliwych scenariuszów. Arka przegrała bowiem przy Olimpijskiej z Termaliką 2:3. Ów nieszczęsny rezultat całkowicie pożegnał Arkę z najwyższej klasy rozgrywkowej. Arka, prowadząc już 2:1, przebyła w końcówce rywalizacji drogę z nieba do piekła. 

49f69414_arka-vs-termalica-relacja.jpg

W początkowych minutach meczu trwało oblężenie bramki Termaliki. Jego pięknym zwieńczeniem mogła stać się zdobyta przez Arkę bramka. Niecieczan z opresji wyratował argentyński defensor, Lucas Masoero. 31-latek ofiarnie zastopował bliską próbę Kamila Jakubczyka, a po chwili zatrzymał dobijające uderzenie Oskara Kubiaka. Wkrótce wychodzący z kontry goście objęli prowadzenie. Do niezbyt dokładnie wybitej nogą piłki dopadł Damian Hilbrycht. Wahadłowy Termaliki postanowił jej nie przyjmować, tylko od razu kopnąć w światło bramki. Sztuka ta udała się znakomicie. Bramkarz Arki, Jędrzej Grobelny, nie sięgnął precyzyjnie krążącej futbolówki. Niedługo potem rywale ponownie zagrozili drużynie znad morza. Do strzału przerowtką złożył się Kamil Zapolnik, ponadto Wolski usiłował wbić Arce bramkę tzw. "szczupakiem". Sędzia Łukasz Kuźma odgwizdał jednak pozycje spaloną. W dalszej fazie oglądaliśmy niecelne strzały Michała Rzuchowskiego czy Oskara Kubiaka. Do głosu doszła też jeszcze drużyna z Niecieczy, której wykonany z niedalekiej odległości rzut wolny przysporzył Grobelnemu małe kłopoty, ostatecznie opanowane. Sam finisz pierwszej odsłony należał bezsprzecznie do gdynian. Ci w krótkim odstępie czasowym aż trzykrotnie pokusili się o otwarcie bezbramkowego wówczas rezultatu. W tym przypadku sprawdziło się powiedzenie "do trzech razy sztuka", gdyż właśnie za trzecim podejściem zgromadzeni na stadionie kibice żółto-niebieskich cieszyli się z wyrównania. Po ciekawym wolnym Dawida Kocyły oraz zmarnowanej dogodnej okazji autorstwa Patryka Szysza nadeszła upragniona akcja na miarę bramki do szatni. Oskar Kubiak, zagrywając z lewej części boiska do kapitalnie pokazującego się Edu Espiau, zapisał swą premierową asystę w Arce. Hiszpański napastnik Arkowców zachował zimną krew i sprawił, że na tablicy musiała nastąpić aktualizacja. Zapisał tym samym 7. trafienie w żółto-niebieskich barwach (6 w lidze, 1 w Pucharze Polski). Choć sędziowie długo się głowili nad uznaniem trafienia, finalnie doszedł on do skutku. Gdynianie na przerwę schodzili naelektryzowani optymizmem. Gol Edu przywrócił im nadzieje na pozytywny przebieg drugiej odsłony. Ta tylko prowizorycznie i częściowo odegrała należycie swoją rolę. 

Na jej starcie w świetny sposób przypomniał o sobie Vladislavs Gutkovskis. Łotysz, odbierając piłkę zagubionemu Artemowi Putivtsevowi, przełożył ją zaraz na lewą nogę i właśnie nią posłał wymierzony po ziemi strzał wzdłuż słupka.. Adrian Chovan golkiper "Słoni", nie miał za dużo do powiedzenia. Zachowanie godne tytułu rasowego strzelca przyniosło naszemu zespołowi bramkę nr 2, a samemu "Gutkowi" 4. zdobycz bramkową w tym sezonie. Następny kwadrans to głównie bezskuteczne ataki Termaliki. Lekko po godzinie gry Gutkovskis, wbiegając w pole karne, strzelił za bardzo w bok. Termalica ani myślała odpuścić gospodarzom. Kolejne szarże podopiecznych Marcina Brosza w końcu przebiły się przez obronę Arki. Wrzutka Hilbrychta z narożnika boiska przedostała się do ustawionego za plecami tłumu Arkadiusza Kasperkiewicza. Jego trafny i zarazem podstępny kopniak pokonał Jędrzeja Grobelnego. W Gdyni zrobiło się naprawdę nerwowo. Szacunek dla Arka za uniesione ręce po strzelonym golu. Piłkarz reprezentujący w przeszłości barwy Arki pamięta o byłym pracodawcy. W 82. minucie piłkarze Dariusza Banasika otrzymali stały fragment, w postaci rzutu wolnego. Powtórzyć swój wyczyn z meczu z Zagłębiem Lubin próbował wprowadzony niedługo wcześniej Sebastian Kerk. Niemiecki pomocnik uderzył w mur, a dobitka Aureliena Nguiamby poszybowała znacząco niecelnie. Przechodzimy stopniowo do istnie dramatycznej dla Arki końcówki pojedynku. Tuż przed ukazanym doliczonym czasem Espiau zapragnął dołożyć drugiego gola, ale odwrócony do bramki napastnik niewiele wtedy wskórał. Jedna niewykorzystana sytuacja zabójczo się na Arce zemściła. Mowa o wydarzeniach z 93. minuty. Gutkovskis, ruszając pewnie w kierunku upatrzonego celu, przyuważył wysuniętego Kike Hermoso, oczekującego na podanie otwierające ścieżkę do zadowolenia. Solidne zagranie "Gutka" nie spotkało się z przyjęciem zamówienia. Hermoso w trakcie biegu niefortunnie się poślizgnął, co kilkanaście sekund później okrutnie odbiło się czkawką. Widzom błyskawicznie rzucił się w oczy kontratak przyjezdnych, zakończony dla nich sukcesem. Ivan Durdov, stając oko w oko z bramkarzem Arki, umieścił piłkę w siatce... W ostatnim etapie spotkania Arka dwoiła się i troiła, aby chociaż zremisować. Niestety, strzał Jakubczyka nie narobił szumu. 

Kończy się więc przygoda Arki Gdynia z Ekstraklasą. Pobyt trójmiejskiego klubu w elicie potrwał raptem rok. Gdynianie na kolejkę przed finiszem kampanii nadal dzierżą 36 oczek na koncie. Po meczu padły z trybun gorzkie słowa, m.in. "Wypier*#lać z naszej Arki, jak nie chcecie za nią walczyć!". Fani odczuwają w pełni zrozumiałe rozgoryczenie. 23 maja Arka rozegra ostatni w edycji 2025/2026 mecz. Zawodnicy pojadą do Częstochowy na starcie z tamtejszym Rakowem. Sekcję komentarzy pozostawimy do Waszej dyspozycji, Arkowcy. 

PS. Nieustanna chwała chłopakom z UAG. 

Arka Gdynia: Grobelny - Hermoso, Marcjanik, Abramowicz - Kocyła (68' Navarro), Jakubczyk, Rzuchowski (79' Nguiamba), Kubiak (79' Gojny) - Szysz (68' Kerk), Espiau, Gutkovskis
Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Chovan - Kasperkiewicz, Masoero, Putivtsev - Hilbrycht, Ambrosiewicz (66' Jakubik), Strzałek (46' Trubeha, 89' Durdov), Guerrero, Wolski - Zapolnik, Jimenez
Bramki: 12' Hilbrycht, 45+3' Espiau, 52' Gutkovskis, 74' Kasperkiewicz, 90+3' Durdov
Liczba widzów: 8833