Gdynia na to czekała! Arka w trakcie piątkowego wieczoru odniosła drugie zwycięstwo ligowe w bieżącej kampanii. Żółto-niebiescy, dzięki bramce Edu Espiau, zatriumfowali bowiem nad Wisłą Płock. W najwyższej klasie rozgrywkowej nie ma już tym samym drużyn niepokonanych. Podopieczni Dawida Szwargi po dwóch niedawnych niepowodzeniach wrócili na zwycięską ścieżkę i na tę chwilę oczy zwrócone są na Łódź. To właśnie w tym mieście rozegra się kolejny pojedynek Arkowców. Ale po kolei. Sam trener Szwarga na mecz z Wisłą postawił na ofensywne ustawienie 3-1-6. Z uwagi na niedyspozycyjność zarówno Dawida Gojnego, jak i Dawida Abramowicza, zagrano trójką obrońców, spośród których znaleźli się Kike Hermoso, Michał Marcjanik i Julien Celestine. W wyjściowym składzie wyszli także tacy gracze jak Aurelien Nguiamba czy Edu Espiau. Owa formacja, zawziętość i walka do ostatniego gwizdka przyniosły efekt, w postaci zatrzymanych w Gdyni trzech oczek. Twierdza Gdynia wciąż niezdobyta! I niech taka pozostanie.
Pierwsze minuty rywalizacji polegały głównie na wzajemnej wymianie zdań na boisku. Goście z Płocka w pewnym momencie pokusili się o otwarcie wyniku za sprawą kilku strzałów, które nie doszły do skutku. Wkrótce potem Dawid Kocyła uderzył z dystansu, lecz jego zamiary odgadł bramkarz przyjezdnych. W 24. minucie w naszym polu karnym zapachniało trafieniem dla płocczan. Napastnik Wisły, Łukasz Sekulski, otrzymawszy świetne dogranie, przymierzył z półwoleja w kierunku bramki. Na posterunku był jednak Damian Węglarz, który odbił piłkę. Ta jeszcze przez chwilę toczyła się w pobliżu pola bramkowego. Gdy przebywała w powietrzu, doskoczył do niej Marcin Kamiński, strzelając w słupek. Niebezpieczeństwo zostało wkrótce zażegnane. Słynący z młotka w nodze Marc Navarro zapragnął wpisać się na listę strzelców, kopiąc właśnie z dalszej odległości. Próba hiszpańskiego defensora spaliła finalnie na panewce. Jakiś czas później w podobnym stylu przypomniał o sobie Joao Oliveira. Szwajcarski skrzydłowy huknął obok bocznej siatki. Końcówka pierwszej odsłony nie należała do najspokojniejszych. Wszystko z powodu kolejno: uderzenia Sekulskiego (niecelne) oraz Kamińskiego. Doświadczony stoper "Nafciarzy" już praktycznie zrywał się do celebracji, kiedy to ofiarną i niezwykle szlachetną postawą popisał się Kike Hermoso. Obrońca Arki, stojąc na linii, wybił futbolówkę zmierzającą w światło bramki. Po chwili bliski szczęścia był też Matchoi Djalo, ale piłkarze z Gdyni nie dopuścili do nie mile widzianego wyniku. Do przerwy na tablicy widniał bezbramkowy remis. Z wiarą i optymizmem spoglądaliśmy już na drugą część rozgrywki.
Gdy sędzia Paweł Malec wznowił grę, głos jako pierwsi zabrali przeciwnicy. W obrębie "szesnastki" miejsce miał chybiony strzał Djalo. Gdynianie na tę sytuację odpowiedzieli błyskawicznie, zadając oponentowi potężny cios. Sebastian Kerk posłał podanie do ustawionego blisko Navarro. Marc, zauważając czyhającego nieopodal Espiau, zagrał w jego stronę. Edu mimo niekorzystnego położenia zdołał odpowiednio przyjąć, odwrócić się i uderzyć w lewy górny róg tak, że Arka objęła prowadzenie. Golkiper Wisły nawet nie drgnął. Dla pozyskanego latem napastnika to drugie trafienie w Arce. W dalszej fazie pojedynku ZKS dążył do wyrównania - bezskutecznie. W 64. minucie spotkaliśmy się z kontrowersją z udziałem niepodyktowanego rzutu karnego dla Arki. Oliveira sygnalizował, jakoby jeden z graczy "Petry" powstrzymał nieprzepisowo ręką jego uderzenie. Wstrzymanie meczu nie trwało długo i arbiter nie zdecydował się podbiec do monitora. W ówczesnym okresie batalii gra nieco się zaostrzyła, czego konsekwencją były wyciągane kartoniki o żółtej barwie. Finisz rywalizacji dostarczył kibicom sporo emocji. Na około 10 minut przed końcem Navarro podszedł do wykonania stałego fragmentu - wolnego. Dośrodkował perfekcyjnie - wprost na głowę nadbiegającego Hermoso, który nie dał większych szans Leszczyńskiemu na reakcję. Gola jednak anulowano. Rozjemca z Łodzi dopatrzył się bowiem pozycji spalonej. Arkowcy nie poprzestali na tej akcji. Przebywający wówczas na murawie od niedawna Diego Percan zanotowałby asystę, gdyby uderzenia Hide Vitaluccego nie wybronił bramkarz niebiesko-biało-niebieskich. O punkt walczyli wciąż goście. Dani Pacheco zaprezentował widzom nienaganną bombę, lecz przy owym natarciu Damian Węglarz nie musiał się zbytnio wysilać. Futbolówka i tak nie szybowała do sieci.
Upragnione zwycięstwo stało się faktem. Gdyńska Arka wygrała 1:0 z liderującą Wisłą Płock. Pełna zdobycz pozwoliła żółto-niebieskim dopisać na konto 3 oczka. Tych łącznie mamy dotąd 8. Dziękujemy wszystkim obecnym sympatykom Arki i naszych zgód za obecność, zwieńczoną głośnym wsparciem. Ponieśliśmy razem zawodników do tego triumfu. Nie ulega wątpliwości, iż piątkowe przełamanie jest również waszą zasługą, drodzy kibice. Na Stadion Miejski przybyło niemal 11 tysięcy osób. Brawo, Wy! Chłopaki z "UAG" przedstawili wspaniałą oprawę o charakterze historycznym. Cześć i chwała bohaterom! Pamiętamy!
Nadszedł czas na przerwę reprezentacyjną. Do rozgrywek wrócimy 14 września. Arka zmierzy się wtedy na wyjeździe z łódzkim Widzewem. Słyszymy się niebawem. Dobrego weekendu, Wikingowie:)
ARKA Gdynia: Węglarz - Hermoso, Marcjanik, Celestine - Nguiamba - Navarro,Sidibe, Kocyła - Kerk (69' Gaprindashvili), Espiau (80' Espiau), Oliveira (69' Vitalucci, 90' Predenkiewicz)
Wisła Płock: Leszczyński - Custović (71' Niarchos), Sangre, Kamiński, Edmundson - Nestić (63' Lecoeuche), Nowak (71' Hiszpański), Kun, Pacheco, Djalo (53' Jimenez) - Sekulski (63' Salvador)
Bramki: 48' Espiau
Liczba widzów: 10 862